Siedzi mucha na suficie
I tak myśli: Co za życie,
To siedzenie w miejscu jednym
Szkodzi skrzydłom moim biednym.
Strach mnie wielki ciągle dręczy,
Aby nie wpaść w twór pajęczy,
Wszędzie też biegają ludzie,
A ja siedzę jak pies w budzie.
Sufit w domu jest bezpieczny
A mi azyl jest konieczny,
Lecz naprawdę, co za życie,
Siedzieć ciągle na suficie!
W końcu w sobie się zebrała,
Wokół szybko rozejrzała
I od klucza w drzwiczkach dziurką
Wyleciała na podwórko.
Wtem ktoś w plecy muchę klepnął.
Drgnęła, jakby ją nadepnął
I uciekać szybko chciała,
Lecz ją igła zatrzymała.
Komar był to nad komary -
Nie za młody, nie za stary,
A że był rycerski duchem,
Pod opiekę swą wziął muchę.
I od wtedy tak się stało -
Nerwów z nimi jest niemało,
Komar kąsa, mucha brudzi,
Razem denerwują ludzi.
|