|
|
|
| zreForumowany - 2004-08-07 - rattkin | ...powietrze tak wyraźne, że można nazwać wszystkie jego kolory. kolorów bieli.
przyjemny świst wiatru w trakcie spadania. chłód wiatru omiata policzki.
ostatnie spojrzenie w górę i znów wciąż te przeklęte ciemne plamy - kruki,
gawrony, zwiastuny tej przeklętej elektroniki, która wdziera się już nawet do
snów. Matrix to nie takie wielkie halo, ostatecznie nawet Cypher wiedział, że
Neon musi wygrać. A tutaj nikt już wyżej nie stoi, sami pozwalamy chłodnym
kablom i rażącym diodkom panoszyć się po naszych życiach...
Obudziłem się zlany potem. W pokoju panował półmrok, mniej więcej gamma 0.4. Nie
sposób było ustalić godziny - budzik leżał żałośnie pod szafką, daleko, daleko
poza zasięgiem wyciągniętego ramienia, a timeserver, jak na złość, padł. Było
gorąco. Uchylone okno wydawało smętne 16-bitowe surrondowe skrzypienie, próbując
uwolnić się od ataków teksturowanych firanek. Dopiero po kilku głębokich
oddechach, wewnętrzna komisja przegłosowała otwarcie oczu. (choć trzech
wstrzymało się od głosu). Sufit, jak zwykle, wyglądał inaczej niż wczoraj, bo
ten przecież też różnił się od tego widzanego tydzień temu. Specjaliści od
mipmappingu znają się na swojej robocie. Powolutku akomodowałem FOV do
normalnych 90 stopni. Wszystko tak się zmienia... Jesteśmy coraz bardziej sami.
Nie samotni. Sami.
Ciszę mącił (a może wspomagał?) szum ustawionego w kącie komputera. Ekran, choć
przykryty starannie serwetą, pulsował narkotycznym szarym błyskiem. Zbawienne
ujście, wentyl, wtyczka FeelThaWorld v.1.99, cholera, kiedy wreszcie dorobią
multilingual.. Podobno w nowej wersji dojdzie mnóstwo nowych features, nawet
nazwę mają zmienić na FillTheWorld. Czuć to jedno, wypełniać to drugie.
Ostatecznie, co mamy z tego czucia... mnóstwo pytajników [w unicode].
Telefon, nieodłączna Nokia 3ME, zapikał nerwowo. Pieprzone reklamy. Ostatnio już
ciężko je odróżnić od zwyczajnych wiadomości. Na coś się jednak przyda, zegarek
od zawsze asystował telefonom.
00:314.
Wam się wydaje, że to jakaś obłędna przyszłość, choć w istocie mamy rok 2004.
Obecny system czasowy jest bardziej naturalny. 10 godzin po 1000 sekund. Naszych
sekund. Och, przecież nie chciałem szokować. Czy to jest tak trudne do
uwierzenia? Tylko zwykła umowa, to jest nic w porównaniu z nienaturalnością
naszych kontaktów, zetknięć interfejsów, wzajemnych transferów danych,
bez kolizji pakietów. Polegamy na sobie, walczymy z samymi sobą, jemy sami,
śpimy sami, seks już też uprawiamy sami. Kretyński egoizm! Wszystkie te nasze
sprawy są już niemal odłączone od życia. Całe to załatwianie - biznesy,
ubezpieczenia, galerie, pokazy mody - czy kiedy spałem instalowaliście jakiś
nieprzetestowany beta-addon?
Bo obecnie wygląda to jakbyśmy byli jednocześnie dwoma gatunkami ludzkimi.
Jeden rozpaczliwie potrzebuje ciepła, prostoty, bliskości - miłość, tak to zwą.
Szuka wymiany myśli, stymuluje rozwój. Ogląda wszystko i wszystkich -
wszystkiemu się dziwi.
Drugi zaś, funkcjonuje gdzieś obok. Przechodząć obok wystaw sklepowych nie widzi
już swojego odbicia, zaufanie, wartość, szacunek i artyzm przelicza odpowiednio
na funty, jeny, marki i dolary. Nie używa słów, gdy nie musi - obojętnie
czy werbalnie, czy na papierze. I żaden z nich nie jest jednoznacznie dobry, ani
skazany na zło. Plączę się, zapomniałem co chcę powiedzieć.
Muszę zrobić restart.
Zawsze chciałem coś zmienić. Zawsze wydawało mi się, że chciałem. Miałem to
nawet zapisane w pliku na backupowanej partycji, żebym o tym nie zapomniał. No
dobrze, nie będę zwyczajny. Ostatecznie przecież mogę to zrobić. Elektronika nie
jest taka zła. Jeśli już jej używamy, to dlaczego ograniczać zastosowania?
Odebrać maila (3 propozycje powiększenia penisa), spojrzeć na Onet (-Wski znowu
podejrzany o pedofilię). Uwielbiam to. Garść bezosobowych równoważników zdań.
0% kontaktu, transfer - stałe 0 kb/s. Odbieram taki ogrom informacji, nie
reaguję.Poprzez ponadprogowy propagandowy przekaz nie jestem w stanie się
przebić. To jest dla wszystkich, a nie bezpośrednio do mnie, więc co ja mogę?
Czy w ogóle wolno mi, wypada? "Wszyscy" zrobią przecież to za mnie, odpowiedzą.
Ktoś zareguje, w końcu to oni należą do "wszystkich". Nie będę się przejmował,
nie mam czasu. Nie mam czasu. To mnie nie dotyczy. Mam przecież swoje "życie".
Mój własny uptime klasterowego serwera.
To fikcja, powiecie. Przesadzam? Poczekam, co powiecie w 2010. (ach, ten
filtrowany antyaliasingiem bumpmapping!). Uwierzcie mi zatem dziś na słowo. To
taki popularny tekst filmowy, nieprawdaż? MUSICIE mi uwierzyć!
(zaczyna mi się to podobać). Jest trochę prawdy w tej fikcji. Ktoś to już
gdzieś powiedział. Jak mój wyśniony kruk, kradnę cudze myśli by porozumiewać się
z wami waszym językiem.
Wy też używacie komputera. Pozwólcie, że coś wam zaproponuję.
Mam dla was coś, co sami możecie sobie ściągnąć. Wystarczy tylko otworzyć
przeglądarkę i wpisać ten zaszyfrowany i z pozoru nic nie znaczący ciąg znaków -
http://www.ios.art.pl/forum/.
Wymaga minimalnej znajomości komputera, a niegdyś nie wymagało w ogóle.
Tylko winien jestem wam kilka słów wyjaśnienia : trudno określić ile zajmuje.
Niektórzy mówią, że bardzo mało, inni, że zjada im prawie cały dysk. Już sam nie
wiem jak to z tym jest. To chyba zależy od sprzętu.
Mam dla was zapomniane słowo. Interakcja.
| |
|
|
|
|