Na jednej z gwiazd, a jest ich tyle ile ziaren piasku, mieszka teraz mój dziadek. Wiem to od cioci.
Na ścianie, przed drzwiami do pokoju wisiał obraz z objawieniem Św. Bernadedki. Ta Matka Boska pozostała na zawsze moim Bogiem. W pokoju gdzie dziadek w słuchawkach na uszach oglądał telewizję było ciemno. Na stole, obok gazety zawsze leżała lupa (pamiętam jak kupowałam ją z mamą). Dopiero w następnym, w sypialni z ogromną szafą i jeszcze większym łóżkiem, na którym dziadek do końca, wiernie sypiał z babcią było duże okno. Przez to okno wychodziłam czasem na ulicę.
Babcia była o 12 lat młodsza od dziadka. Kiedy umarł, ona także odeszła. Odeszła w świat dzieciństwa i wczesnej młodości. Nie chciała, widać, ani dnia dzisiejszego bez niego, ani wspomnień o nim.
O pierwszej w nocy poprosił o coś do jedzenia. Zjadł chleb z masłem pokrojony w kostki i parówkę. Zasnął syty i spokojny. Rano, jeszcze ciepłe ciało, babcia szarpała rozpaczliwie, ale kiedy się do nieboszczyka spokojnie przemawia, łatwiej ubrać skarpety i buty. Pościel pachniała dziadkiem jeszcze długo później.
O tym wszystkim opowiadała mi ciocia. Tylko wciąż nie spytałam, która to gwiazda...
|