illusion of sense
[][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][]

                                


NAJNOWSZE TEKSTY
***
ponad
Mijanie
władza
popatrz
***
marzenie
podsłuchany r...
WSZECHŚWIAT
" "

NAJNOWSZE GFX
       

NAJNOWSZE FOTO
       

WYLOSOWANE
TEKSTY
  wyznanie
  pudełka
GRAFIKA  FOTO
    

NEWSLETTER
Nowości na Twój email

    adres:


Zapisanych: 263

LINKI
EUFONIA
wydawnictwo IOS
dustbox
niwidu.org
Sztuki Walki - BJJ
Magazyn .psd
implozja.pl
więcej odnośników

ona i kot - 2004-10-15 - abigail


Spotykała go niby przypadkiem. Właściwie mijała go przypadkiem. To nic, że ona dwa razy w tygodniu szła z psem na spacer tą samą drogą, którą i on przechodził. Z czasem zaczął mówić dzień dobry. Czasem ona odpowiadała, a czasem nie i z uśmiechem zatrzymywała jego spojrzenie na te kilka kroków, gdy się zbliżał. Nigdy się nie oglądała. Wystarczyły jej wyobrażenia, o tym co by było, gdyby stanął, gdyby ona stanęła. Co by mu powiedziała, jakby w milczeniu ujął jej dłoń, jak dalej poszliby razem.
Jesienią wiedziała już, o czym rozmawialiby, siedząc w trawie przytuleni, śmiejąc się z psa, któremu uszy skaczą do góry, gdy biega - wygląda wtedy jak zając. On opowiadałby jej o kwiatach i o górach. Podziwialiby razem więcej zachodów słońca niż jeden.
Myślała o tym za każdym razem, gdy nadchodził i gdy przechodził obok. Czuła to drżące oczekiwanie.
*
Właściwie ani razu nie minął jej przypadkiem. Zawsze celebrował tę chwilę na długo zanim w ogóle wyszedł z domu. Nie pamięta, kiedy zdarzyło się to po raz pierwszy, bo za każdym razem było jak na początku. Był kotem. Marzył by się do niej łasić, śnił o tym, za tym tęsknił zanim wyszedł i kiedy wracał.
Gdy już się znalazł na łące, nie był w stanie myśleć. Raz zamiauczał nieśmiałe dzień dobry. Był zły, bo zabrzmiało zgrzytliwie, a ona uśmiechnęła się zdziwiona i zawołała psa (psa darzył wdzięcznością - przez zabawę, czasem zostawała chwilę dłużej). Później już za każdym razem miauczał na przywitanie. Gdy tylko go minęła, odwracał się i patrzył, patrzył, nim zupełnie nie zniknęła mu z oczu. Był jej zachłanny i tak bardzo pragnął, by nigdy nie odeszła.
Któregoś dnia zamarzył, żeby podejść, otrzeć się o jej stopy, a może schyli się do kota, pogłaszcze, może to ciepło, które czuł, gdy szła, pozna na własnej skórze?...
*
Marzenia się spełniają, myśleli oboje...
*
Tego dnia pies był dziwnie niespokojny. Wciąż węszył, skakał w trawie, wracał na ścieżkę, znów węszył. Nie zdziwiła się, gdy w szalonym pędzie pognał za kotem i gdy usłyszała przeraźliwe miauczenie. Jej pies nigdy nie lubił kotów. Zawołała, ale nie miała sił biec. Pewnie i tak by nie zdążyła, a było jej tak strasznie tego dnia smutno... Tyle sobie obiecywała, przysięgała nawet, a on nie wyszedł jej naprzeciw.

Komentarze(5)   Skomentuj< poprzedni (na jednej z gwiazd)  następny (Dlaczego tak długo?) >