|
|
|
| sinusitis acuta, część 1 - 2004-10-21 - iskierka |
Szczepów właściwie nie było zbyt wiele. Rozbiły namioty w obozowisku zatok, momentalnie prowadząc do zapalenia. Czuły się bardzo swojsko, prały skarpetki w pobliskich stawach, wyginały swoje dziwaczne ciała w kultowym tańcu, medytowały przy wtórze bulgoczącego nosa, gorączkowo zapewniając, że właśnie zaczęły wakacje i zamierzają pozostać w tym przytulnym zakątku tak długo, jak się tylko da.
Tłok w autobusie z minuty na minutę stawał się nie do zniesienia. Zupełnie tak, jakby wszyscy ludzie na siłę zostali wyciągnięci z przytulnych, chłodnych domów w sam środek upalnego dnia- tylko po to, aby bić jakiś chory rekord najsilniej zgniecionych ciał, najbardziej stłoczonych umysłów.
Pani w seledynowej bluzce jęczała spazmatycznie za każdym razem, kiedy autobus gwałtowniej zahamował. Brązowa, podniszczona teczka niewyraźnego mężczyzny w średnim wieku wbijała jej się boleśnie w łydkę, wygniatając kolejne siniaki. Siedmioletnia dziewczynka z upodobaniem cmokała lepkiego, przybrudzonego lizaka, ciągnąc co chwila swoją mamę za pasek od spodni.
- Dziecko, uważaj - syknęła pani od seledynowej bluzki - uważaj na lizaka, zaraz wszystko pobrudzisz.
-Pani da dziecku spokój! - oburzyła się starsza kobieta z wielkim, wiklinowym koszem. - Matką pani nigdy nie była??
Seledynowa umilkła, niezadowolona. Faktycznie, od dziesięciu lat usiłowała zajść w ciążę. Bezskutecznie. Wykorzystała już wszelkie dostępne możliwości, zrobiła potrzebne badania, w końcu jednoznacznie okazało się, że powinna zmienić męża.
- Auuuuuuu!! Pan się posunie - zaskowyczała rudowłosa i dźgnęła w bok mężczyznę w średnim wieku - depcze pan moje paluszki!!
- O, faktycznie, przepraszam - stropił się winowajca. I szybko podniósł nogę, przestawiając ją z jednej stopy poszkodowanej na drugą.
- Debil!! - nie wytrzymała kobieta - słowo daję, że debil!! A do tego cham!!
- Pani się nie piekli. Pani widzi, że ciasno - zauważył sentencyjnie mężczyzna w wielkich okularach.
Ruda prychnęła w jego stronę jak rozzłoszczona kotka. Loki roztańczyły się dokoła jej głowy, dodając drobnej sylwetce animuszu. Zmrużyła zielone oczy, kryjąc broń ciężkiego kalibru pod halką brązowych rzęs.
- Pan to się chyba bardzo nie lubi z wodą. I z mydłem. - wycedziła przez uroczą szparę między jedynkami - Żadna z panem do łóżka nie pójdzie.
Autobus z jękiem pokonywał właśnie niewielkie wzniesienie, rozczulając się nad sobą. Atmosfera wewnątrz stawała się coraz bardziej zawisista.
Szczepy, które w tym czasie zwiedziły już okolicę, teraz leniuchowały beztrosko, z brzuchami do góry.
- Zaraz zemdleję – pomyślała proroczo Inez.
I natychmiast zemdlała.
* * *
Autobus nagle zmienił rytm jazdy. Sunął teraz, pomrukując z zadowoleniem, płynnie pokonywał zakręty, przepisowo wręcz trzymając się szosy. Inez westchnęła z ulgą, zupełnie nie mając ochoty na otwarcie oczu. Przez zamknięte powieki czuła, jak przyjemne światło zagląda jej w twarz. Uśmiechnęła się bezwiednie do swoich myśli. Niedługo dojedzie nad wymarzone jezioro, zrzuci krępującą ruchy sukienkę, rozpuści czarne loki, rzuci gdzieś na piasek sandałki i pobiegnie wprost do pomarszczonej wody. Będzie pływała tak długo, aż Krzysiek nie zawoła jej na kolację. Ciekawe, czy w tym roku uda się jej dotrzeć na wyspę...
Ostry, zgrzytliwy dźwięk wyrwał Inez z zamyślenia. Kazał jej zawrócić w stronę brzegu, zaprzeczył istnieniu jeziora, zmusił do dźwignięcia powiek.
- To bardzo częste schorzenie powstające głównie u osób ze zmniejszoną odpornością ogólną organizmu i miejscową błony śluzowej. - usłyszała gdzieś nad sobą.
Zamrugała niepewnie, ale zjawa nie znikała. Co więcej, jej zarys stawał się coraz bardziej regularny i rzeczywisty, kontury wyostrzały się niebezpiecznie, dając jednoznacznie do zrozumienia, że sen staje się przerażający
- ... oraz przy nieprawidłowych stosunkach anatomicznych w nosie. - dobiegło ją sponad głowy.
Zamachała rozpaczliwie rękami.
- Nieprawidłowych stosunkach...? - jęknęła.
- W nosie - zjawa sprowadziła ją brutalnie na ziemię.
Miała poszarzałą twarz, wielkie worki pod oczami, niedobór włosów na głowie i ich nadmiar nad górną wargą. Była dość nieokreślonego kształtu, dopiero po dłuższej obserwacji można by się pokusić o zaklasyfikowanie jej do rodziny sześcianów.
- Choroba obejmuje jedną lub więcej zatok i objawia się podniesieniem ciepłoty ciała, silnymi bólami głowy umiejscowionymi zwłaszcza w okolicy czoła, lub bólami szczęki górnej. Pojawia się wyciek ropy z nosa. Bóle głowy są napadowe i nieraz bardzo gwałtowne.
Inez dopiero teraz poczuła, że nie jest z nią najlepiej. Czoło znów objął nieznośny ucisk, zakręciło się jej w głowie.
- A gdzie autobus, gdzie jezioro, moja sukienka, klapki, Krzysiek, Krzysiek - chaotycznie sprawdzała swój stan posiadania.
- Nie wiem - odpowiedziała zgodnie z prawdą zjawa - Drogie dziecko, właśnie się obudziłaś, masz ostre zapalenie zatok bocznych nosa, jesteś u siebie, w domu i tutaj zostaniesz przez najbliższy czas.
-Gryyyy - wzdrygnęła się Inez - A kim pan właściwie jest?
- Pani - zjawa nie posiadała się z oburzenia - Pani!
- Co: pani? - nie zrozumiała Inez.
- Nie jestem mężczyzną!! - zjawa naburmuszyła się tak, że można było z czystym sumieniem zaliczyć ją do rodziny okręgów. - Jestem lekarzem, niespełnionym chirurgiem!
- Chirurgiem? Więc jednak facetem? - Inez zawsze grzeszyła intelektem. Z wyjątkiem sytuacji, kiedy miała zajęte zatoki.
- NIE -zabrzmiało kategorycznie. - Koniec dyskusji. Leżeć, zażywać klacid uno, okładać chorą zatokę i nagrzewać krótkimi falami. Poza tym wpuszczać do nosa krople i stosować środki napotne. Wszystko zapisałam. Zrozumiano?
- Uhm -wymruczała słabo Inez - To sen, prawda?
- Dziecko, to sinusitis acuta, jestem pewna, mam rentgen w oczach - zjawa zachichotała do siebie, nagle czymś ubawiona.
| |
|
|
|
|