Byłem dziś w lesie. Wiem, że to nic nadzwyczajnego, ale dajcie mi skończyć. Otóż, byłem dziś w lesie i ugryzł mnie komar. Tak, tak, nic nadzwyczajnego, ale proszę wysłuchajcie mnie do końca. No więc, ugryzł mnie komar i wyssał ze mnie krew. Owszem, to też nie jest nic niesamowitego, tylko że mówiąc – wyssać krew, mam na myśli całą krew. Do ostatniej kropelki. W jednej chwili poczułem się pusty i lekki. Nie czułem już nic. Serce przestało bić, więc nie bałem się już, nie przeżywałem, nie denerwowałem się. Mózg przestał pracować, więc nie kochałem już, nie współczułem, nie marzyłem. Pozbywszy się czterdziestu litrów krwi, poczułem się lekki, żeby nie powiedzieć beztroski. Niestety, z tego samego powodu stałem się jednocześnie impotentem…
Ale coś za coś.
I tak wyzuty z wszelkich uczuć wzbiłem się ponad korony drzew.
I poczułem się większy niż największy z ludzi.
Tyle, że z braku emocji, nie wywarło to na mnie wrażenia.
I dostrzegłem wojny toczące świat. Mordowane dzieci i gwałcone kobiety.
Tyle, że z braku emocji, nie wywarło to na mnie wrażenia.
I zwęszyłem swąd płonących lasów i krzyk zarzynanych dla zabawy zwierząt.
Tyle, że z braku emocji, nie wywarło to na mnie wrażenia.
I ujrzałem szczęścia kochających się par i owoce ich współżycia.
Tyle, ze z braku emocji, nie wywarło to na mnie wrażenia.
Stanąłem na ziemi i usiadłszy na kamieniu poczułem się mniejszy niż najmniejszy z ludzi.
Tyle, że z braku emocji, nie wywarło to na mnie wrażenia.
I tak bezkrwawy i kompletnie niewzruszony chciałem się zdenerwować na samego siebie, lecz nie mogłem. Chciałem się wyzwać, ale wydobyłem z siebie nic nie znaczące – Głupi. Próbowałem wzbudzić w sobie choćby złość, choćby nienawiść, o którą przecież najłatwiej, ale nic z tego. Musiałem przyznać się do porażki.
Jestem zimnym draniem, pomyślałem.
Jako człowiek całkowicie pozbawiony człowieczeństwa postanowiłem skończyć ze sobą. Wszedłem do zakładu pogrzebowego i poprosiłem o zbicie trumny na miarę. Oczywiście, odpowiedział pan z krzywym nosem i złowrogim uśmieszkiem, w ramach promocji proponujemy polakierowanie trumny za dodatkowe 300 złotych. Zgodziłem się, nie miałem w sumie nic do stracenia, ale okazało się, że by polakierować trumnę, trzeba było wykupić dodatkowy pakiet wyściełający wnętrze atłasem + złote uchwyty + butla tlenowa, telefon komórkowy i GPS w razie pogrzebania żywcem. Wszystko razem wyniosło mnie dziesięć razy więcej niż napisano w cenniku, ale cóż, trzeba jakoś godnie umrzeć. Ułożyłem się wygodnie na kawałku drewna. Mężczyzna odrysował kredą moją postać, a po całym dniu pracy trumna wyrosła wokół mnie. Pracownik zakładu pochylił się nade mną. W tym momencie coś mnie tknęło. Wgryzłem się w jego szyję i wyssałem krew. Mężczyzna wierzgał przez chwilkę, próbował wbić mi gwoździa prosto w serce, ale wiedziałem, że jest na to za słaby. Widziałem strach w jego oczach i bezradność wobec mojej siły. Umarł na mojej piersi.
Tyle, że z braku emocji, nie wywarło to na mnie wrażenia.
Wyszedłem z trumny, otrzepałem się i usiadłem na trupie. Sytuacja zaczęła mi się podobać…znaczy się, na pewno podobałaby mi się, gdybym miał jeszcze jakieś uczucia…powiedzmy…powiedzmy, że uważałem ją za komfortową. Z takimi predyspozycjami… Tak, powinno się udać.
Udało się.
Przyjęli mnie do partii.
|