Ty mi tu klatki nie prokuruj miły,
odepnij obręcz, co pierś moją spina,
daj płucom powietrze niech swobodna oddycham,
a się rozbujnię,
Ty mi kapliczek przydrożnych nie stawiaj,
uchyl szklaną szybę co oczy zasłania,
daj źrenicom światło niech patrzę bez przeszkód ,
a się rozpąsowię ,
Ty mi dwujedność naszą zakorzeń podskórnie,
a się roztętnię
|