Kolejny krok na boisku, w koñcu za pi³k¹ trzeba pobiec, dogoniæ j¹ i kopn¹æ. Dziewczyny graj¹ obok w siatkówkê, patrz¹ na ch³opaków, jakby ci lataj¹c za gumowym balonem robili coœ idiotycznego, a one same podbijaj¹c balon do góry robi³y coœ, co by³o zupe³nie inne, coœ co jest odzwierciedleniem sensu. Gwizdek, koniec lekcji. Wszyscy spoceni, po³owa zadowolona z wyniku, druga k³óc¹ca siê miêdzy sob¹. A wróbel na ga³êzi siedzia³ i patrzy³ w swoje w³asne ¿ycie i gdyby mia³ usta to mo¿e by siê uœmiechn¹³. Ale nie mia³.
Lekcja za lekcj¹, przerwa za przerw¹, dzieñ po dniu, wróbel siada³ na ka¿dej ga³êzi i cieszy³ siê, ¿e ma tyle miejsca tylko dla siebie. A ch³opak chodzi³ i ¿y³, niby jak ka¿dy inny, jak ka¿dy inny uczy³ siê, gra³, smuci³ siê i denerwowa³. Na wszystko mówi³, ¿e jest normalne, ¿e takie musi byæ. Nie wiedzia³ jak siê myli. Nikt normalny nie wiedzia³, prócz wróbla na ga³êzi leszczyny. Ch³opak by³ cz³owiekiem. I jak ka¿dy cz³owiek kocha³, nienawidzi³, czu³ strach, zazdroœci³, unosi³ siê gniewem. To w³aœnie sprawia³o, ¿e by³ cz³owiekiem, nic tego nie zak³óca³o. Jednak si³a jaka w nim by³a, sprawia³a, ¿e on sam siê ba³. Zna³ swoje mo¿liwoœci lepiej ni¿ inni, czu³ kiedy wybuchnie w nim gniew, kiedy rozpocznie siê proces nieodwracalnego zniszczenia ku w³asnej niechêci. Niekontrolowana fala emocji, wi¹zka zazdroœci z gniewem, agresja, ¿al, zemsta. Wszystko to jak iskierka w suchym lesie, albo podpali las albo zgaœnie nim dotknie próchna, nie ma nic poœrodku.
Jako normalne t³umaczy³ wszystko - to ¿e pot sp³ywa z czo³a po meczu, jak i ból g³owy co kilka dni. Nie by³o œrodka, wszystko by³o normalne, nawet to, ¿e jego przyjaciel go nie rozumie, ale jak ma rozumieæ skoro nie wie. Ró¿nica miêdzy nim a innymi by³a widoczna. To z czego oni siê œmiali dla niego po prostu by³o s³aboœci¹ drugiej osoby, wszyscy byli s³absi.
¯ycie up³ywa³o pod idealnym schematem, problemy szybko rozwi¹zywane, brak biedy. Jedynym problemem by³ ból. W jego ¿yciu zachodzi³o wiele zmian, nawet siê mo¿e zdawaæ, ¿e za wiele jak na tak m³od¹ osobê. Ch³opak marzy³ o byciu ma³ym, szarym wróblem, nieograniczonym przez ludzi, œciany. Marzy³ o wolnoœci. Chcia³ usi¹œæ w ciszy i spokojnie patrzeæ jak wszystko siê rozwija, samo, bez ingerencji cz³owieka. Ludzie sprawiali, ¿e czu³ siê Ÿle, pogard¹ darzy³ sam siebie, nie znosi³ w³asnej osoby. Przyczyn¹ byli ludzie, którzy wyzwalali w nim piorunuj¹cy gniew, furiê, której ba³ siê sam.
W codziennym ¿yciu nie zwraca³ uwagi na ból szarpi¹cy jego cia³em. By³o to równie normalne jak spadanie liœci jesieni¹. Po prostu musi coœ takiego byæ. ¯ycie by³o ¿yciem, tego zmieniæ siê nie da³o. To ju¿ z góry ustalone. I to jest w³aœnie prawda, wszyscy wiedz¹ co siê z nimi stanie na koñcu ich ziemskiego ¿ycia.
Szuka³ swojej woli. Myœla³, ¿e silnej, to najwiêkszy b³¹d jaki w ¿yciu pope³nia³. Manipulacja, ³atwo dawa³ siê manipulowaæ. Przegrywa³ walkê z samym sob¹, silna wola s³ab³a z ka¿d¹ sekund¹. Wreszcie prawie zgas³a. On to zauwa¿y³. Jeszcze wiêkszy gniew obudzi³ siê w nim. Zdawa³ sobie sprawê z w³asnej s³aboœci, a co wa¿niejsze, ta œwiadomoœæ by³a jego si³¹. Ch³opak czu³ i myœla³ o tych uczuciach, ba³ siê ich, ten strach napêdza³ go. Wiedzia³, ¿e przyjdzie dzieñ kiedy to wszystko wyzwoli, wyp³ynie z niego jak rzeka z Ÿród³a. Wszystkie uczucia z³¹cz¹ siê w jeden wielki potok, mog¹cy wyrz¹dziæ wiêcej z³a ni¿ siê komukolwiek mo¿e zdawaæ. Mia³ wra¿enie jakby sam siebie nie zna³. Mia³ wiele racji. Wróbel na ga³êzi te¿.
Przyszed³ czas kiedy nadchodzi³y wybory i serce bi³o siê z umys³em. Uczucia przegra³y. T³umi³ siê. Dawa³ za wygran¹. Myœla³, ¿e to silna wola. Nic bardziej mylnego. Ona pochodzi od nas, a nie my od niej.
|