illusion of sense
[][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][]

                                


NAJNOWSZE TEKSTY
ponury czas
Ostatnie chwi...
Spakowany
Kawa
***
Ekshumacja
To tam
***
R.I.P.
asteroidy.

NAJNOWSZE GFX
       

NAJNOWSZE FOTO
       

NEWSLETTER
Nowoœci na Twój email

    adres:


Zapisanych: 269

LINKI
wydawnictwo IOS
hype4 design
Creation.Machine
Horror Charts
Technology review
Square Extension
dustbox
niwidu.org
Sztuki Walki - BJJ
Magazyn .psd
implozja.pl
wiecej odnosników

Opus luxuries cz2 - 2009-06-26 - Medart

I szli...
Zwê¿ali moje Ÿrenice, gdy wchodzili w s³oñce i panowali w milczeniu nad wstydem niepowsta³ej ulicy.
Niektórzy im machali. Nieliczni. Ruszy³em za ostatnim z nich. Ma³y, drobny,jakby niedokonany. WyraŸnie odstaje, bo jego cia³o przeczy prawom panowania nad si³¹ i gêstoœci¹ powietrza. Lub czegoœ, co po nim zosta³o. Tak, jeszcze oddychamy. Z trudem.
Mimowolnie zrówna³em siê z nim. Dziwnie pachnia³. Kiedyœ czu³em ju¿ ten zapach.
To by³o wtedy, kiedy g³adko i ostro¿nie ktoœ wiód³ mnie za rêkê, a muzyka trwa³a gdzieœ nieznacznie z ty³u. Sala by³a ogromna, przepe³niona, a napiêcie wycieka³o ze wszelkich rzeczy. Wielu ³adnych i subtelnych.
Oczy. Wtedy tak ich wiele. Strach ¿e obedr¹ ciê ze wszystkiego. Ale póŸniej cicho wypowiedziane s³owa których nie sposób wyrzuciæ.
I nag³e zapalenie œwiate³. Fanfary. I klamra co œciska gard³o znika momentalnie. I ju¿ panujê nad ka¿dym oddechem, który wyrós³ w tej postrzêpionej materii zaklêtego miejsca, do którego wszyscy przynieœli chêci lepszych doznañ.
I sunê z dziesi¹tkiem dŸwiêków a¿ pod szczyty ich wyobra¿eñ, zbieram porzucone przez nich truch³a niechcianej gry, w któr¹ musz¹ tak codziennie.
Wtedy w³aœnie ten zapach
Nie wiem dlaczego. Czy tak pachnie chwila która przestaje byæ nasz¹ w³asnoœci¹, czy tylko poczêty w trzewiach skurcz pora¿ki?
Pytam go o to.
Jego poorana zmarszczkami twarz jest jak minera³. Nosi ma³e okularki i przypomina mi kogoœ. I ten niesamowity chód, zupe³nie jakby sun¹³ na ³y¿wach.
Nie dos³ysza³ chyba. Chcê powtórzyæ, a wtedy on nieznacznie odwraca siê i uœmiecha. I ju¿ wiem. Myli³em siê. Po raz kolejny. Wiêc i tutaj nic po mnie. Zwalnia. Potem stajê.
Wieczór k¹sa niepostrze¿enie. Trupie œwiat³o latarñ æwiartuje mój wstyd. Nikt ju¿ nie stoi, nikt nie macha. Wiatr porywa gazetê spod moich nóg. Tak bez pytania. Zreszt¹ to bez znaczenia. Nikt tego nie widzi. Podnoszê ko³nierz bo deszcz znów upomnia³ siê o ten zapomniany, cichy zak¹tek, w którym nikt ju¿ nie rozpoznaje objawów st³umionej klêski.

Komentarze(0)   Skomentuj< poprzedni (Opus luxuries cz1)  nast�pny (P³ótno) >