w leniwym migotaniu
wiruj¹ w zwolnionym tempie
kawa³ki bieli niepodlegaj¹ce prawu grawitacji
prawie nie oddycham
znam t¹ zimow¹ ciszê
jakby ktoœ ca³y œwiat szklane cacko owin¹³ grub¹ warstw¹ waty
i ostro¿nie w³o¿y³ do kartonowego pude³ka
z napisem
"obchodziæ siê delikatnie"
wyt³umienie bodŸców
krajobraz sterylnie odciêty od rzeczywistoœci
tylko ig³y mrozu na policzkach
jedyny ³¹cznik ze s³owem
obudziæ
w tej mlecznej pianie plama
nie zieleni
p³omienie kuliœcie rozszarpuj¹ powietrze
rozrywa mi uszy szmer zdziwionego przera¿enia
eksploduje pod têczówk¹
widokiem
Ÿrenic zmienionych w kosmiczne czarne dziury
prostowanie palców
toczy siê plemiê chaosu
nabiera rozpêdu
huk
|