Kluczem do szczêœcia nie jest gromadzenie myœli. Gromadzenie brudu bowiem nigdy nie prowadzi do oczyszczenia. Z ka¿dym dniem odczuwamy coraz mniej przyjemny zapach, w szczelinach rodz¹ siê bakterie, brud zachodzi brudem. Po jakimœ czasie nieczystoœci wydostaj¹ siê poza wyznaczone miejsce. Zbli¿aj¹ siê do nas. Obrastaj¹ nas. Od tej pory nikt nie przejdzie obok nas obojêtnie. Nieobojêtni bêd¹ ze wszystkich si³ starali siê udawaæ obojêtnych. Daremnie. Ich cia³a odruchowo odsun¹ siê od naszych na mo¿liwie najbezpieczniejsz¹ odleg³oœæ. Tam, gdzie nie dociera smród.
Ale brud, si³¹ swojej brudliwej natury, bêdzie siê mno¿y³. W ten oto sposób wszyscy, którym nie starczy m¹droœci tudzie¿ odwagi, by uciec, podziel¹ nasz los. Zajd¹ brudem. Zachoruj¹ na brud, staj¹c siê tym samym roznosicielami brudu. Si³¹ rzeczy zrodz¹ kolejnych, niekoñcz¹cych siê roznosicieli brudu.
Ale brud to nie jedynie brak czystoœci. Brud to równie¿ brak spokoju. A brak spokoju w tym wypadku to zwyczajnie cierpienie. Cierpienie kipi¹ce, rosn¹ce, mno¿¹ce siê bez opamiêtania. Cierpienie, które przekracza granice, burzy bariery, a na dodatek nie myje stóp. Tak, stóp nie myje! I z brudnymi stopami wchodzi do kolejnych domów, rozbryzguj¹c zarazê.
Teraz jest moment, w którym mo¿esz powiedzieæ, ¿e nie rozumiesz. I, ku Twojemu zdziwieniu, nie pozostanê obojêtny na owo niezrozumienie. Co wiêcej, dam Ci radê. Zanim powtórzysz swoje nie rozumiem, zajrzyj, gdzie trzeba i sprawdŸ, czy nie ma tam œladów brudnych stóp. Œladów zaka¿enia. Œladów cz³owieka.
|