w spiralnym tañcu cisza k³adzie siê z³otem
wpisana we w³asny horyzont
nucê tamt¹ melodiê
przegl¹dam siê w epicentrum blasku
przesypujê minuty szumem klepsydry
ka¿de ziarenko to osobna historia
ju¿ nie pamiêtam po co zanurzy³am palce
w ciep³ym pyle
mo¿e brakowa³o mi miêkkich szelestów
w których mog³abym utopiæ gwiazdy
|