otoczenie warszawy burzy siê z uwagi na okolicznoœci ³agodz¹ce
dla gwa³ciciela suchej pochwy starej angielki. chmury deszczowe zbieraj¹
urodzaj s³ów sto³ecznych partii kobiet i mê¿czyzn pikietuj¹cych w przechodniów.
minuty p³yn¹ szybciej ni¿ godziny i dni staj¹ siê d³u¿sze;
otwieraj¹ ociê¿a³e powieki, wci¹¿ szósta rano, noc.
le¿ysz obok, mówisz przez sen o filmach, profesorze arturo.
zmar³ przy zjeŸdzie, genera³ wyssa³ jego rdzeñ mózgowy, p³aka³eœ.
zastanawiam siê nad losami z puszki przy ³ó¿ku i wyborem miêsa na obiad.
pamiêtam codziennie o poca³unku na do widzenia, tak jakbyœ mia³ odejœæ z kobietami,
które ciê kochaj¹, tymi od poezji, fotografii i rysunków.
jesieñ wykrêca kolana.
zostawiam ciê dziœ na chwilê i wracam myœlami do babyshower kole¿anek, kolejnych,
zara¿onych macierzyñstwem. i myœlê, kiedy to siê skoñczy.
a kiedy zacznie.
|