illusion of sense
[][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][][]

                                


NAJNOWSZE TEKSTY
władza
popatrz
***
marzenie
podsłuchany r...
WSZECHŚWIAT
" "
Rozbudzenie
zapomniany
Ostatecznie

NAJNOWSZE GFX
       

NAJNOWSZE FOTO
       

WYLOSOWANE
TEKSTY
  W pogoni za p...
  Mrowisko
GRAFIKA  FOTO
    

NEWSLETTER
Nowości na Twój email

    adres:


Zapisanych: 263

LINKI
EUFONIA
wydawnictwo IOS
dustbox
niwidu.org
Sztuki Walki - BJJ
Magazyn .psd
implozja.pl
więcej odnośników

Mięsna dyskusja - 2003-06-26 - gish

Intro
----
Czy rzeźnik może mieć wątpliwości? Czy osoba, która wybrała zawód nieuchronnie wiążący się z wprawnym operowaniem tasakiem - biciem, cięciem, miażdżeniem, kruszeniem, krojeniem i innymi podobnymi zabiegami higienicznymi, jest zainteresowana czymś bardziej od niej odległym niż skrzypiące drzwi sklepu? Rzeźnik jest jedną z niewielu postaci, dla których aspekty śmierci, przemijania, powtarzalności znaczą coś innego niż dla ogółu. Znacznie wcześniej został zmuszony do ułożenia sobie w głowie tych rzeczy. Jednakże sposób, w jaki to robią rzeźnicy, czyni ich niebywale świeżymi umysłami w dusznej kotlinie przemądrzałych filozofów.
----

Gdyby rozmówcy mieli więcej wyczucia i polotu, akcja potoczyłaby się w zadymionym zaułku lokalnej miłej knajpki. Lub być może na szczycie wzgórza, odcinającego się wyraźnie na tle zachodzącego słońca. Niestety subtelność rzeźnika można porównać do prędkości żółwia. Rzecz dzieje się w sklepie mięsnym.

Za ladą stoją dwa indywidua, jakby nie z tej bajki. Podawanie salami w gumowych rękawicach może i graniczy z fetyszem, ale wierzcie, potrafi być też i nudne, pełne powtarzalności. Białe czapeczki i fartuchy młodzieńców ubrudzone są mięsnymi resztkami. Z wprawą pakują i owijają kiełbasy, balerony, salcesony, szynki czy wspomniane salami. Skąd taka nagła moda na salami? Ludzie najwyraźniej nie wiedzą co jedzą. Ludzie w ogóle niewiele wiedzą.

O czym dla umilenia sobie ciekawej pracy mogą owi młodzieńcy dysputować? Czyżby o scenach za przeproszeniem 'napierdalania' w nowym reklamowym hicie kinowym? Czy może o sprzęcie do krojenia pulpetów ? O ostatniej całonocnej imprezie wśród alkoholu, narkotyków i kokotek? Otóż nie. Stojąc w kolejce po dorodne salami i kilogram kiełbasy z grilla, czytelnik mógłby usłyszeć co następuje :

::rattkin
Dzisiejszy krzyk oburzenia absurdem, sztuką postmodernistycznej, teatrem, narkotykami i reklamą wydaje się być mocno naciągany. Serwuje się nam wizje rychłego upadku kultury, ogólnopojętej sztuki, obyczajów. Argumentem jest niby skończoność form i środków przekazu w komunikacji. Co o tym myślisz?

::gish
Zastanawia mnie - skoro mówią, że wszystko zostało już napisane, to czemu wciąż pojawiają się ludzie w dzisiejszym świecie którzy potrafią nas zainspirować? Skoro wszystko zostało zaśpiewane i zagrane to czemu słuchamy tego, czego słuchamy, a nie muzyki plemiennej czy klasycznej? Świat się zmienia na tyle szybko, że musimy definiować sztukę na nowo co jakiś czas, by za nim nadążyła.

::rattkin
Coś w tym jest. Nie zgłębiamy myśli starożytnych, na siłę uczymy się historii poprzednich epok, niechętnie nawet patrzymy na naszych dziadków. Akceptujemy głównie to co wyrasta z nami, obok nas. A jednak często wewnętrznie jest to bardzo podobne do tych reliktów przeszłości, choć z pozoru zgoła odmienne. Zmienia się forma, która automatycznie dostosowuje swój kształt i koncepcję do dzisiejszego odbiorcy, wiedząc, że anachronizm skazany jest na śmierć. Tak jak mówisz, nasze życie ostatnio nabiera coraz większego przyspieszenia. Powrót do przeszłości na razie jest fikcją. Szczerze mówiąc, nawet gdyby nie był - wrócić do niej chciałoby może kilku pasjonatów. Jesteśmy mocno zakorzenieni w teraźniejszości.

::gish
Może o to chodzi, że rolą artysty nie jest wymyślanie podstaw, jakiegoś konstruktu, którego nigdy nie było, tylko adekwatna prezentacja idei połączona z własnym uzewnętrznieniem - tak, że nie muszę czytać masy nudnych książek sprzed setek lat, żeby wyjaśnić sobie taką na przykład koncepcję trzeciego oka.

::rattkin
Myślę, że i rola artysty ulegała zmianie na przełomie wieków. Zauważ, że każde następne pokolenie miało do dyspozycji swój kunszt plus sumaryczne dokonania poprzednich. To dawało do myślenia. Szukano nowych gruntów, by nie być oskarżonym o podróbkę, naśladownictwo. Trzeba też wziąść pod uwagę aspekt historyczny. Pewne rzeczy były po prostu "na czasie". Ale masz rację, wymyślanie konstruktu należałoby raczej zostawić filozofom. Artysta musi być bliżej duszy, bliżej człowieka. Musi reagować. Jeśli uzna, że jego reakcji niepotrzebne jest wsparcie historyczne, w porządku. Ma do tego pełne prawo. Na swój sposób to także coś nowego.

::gish
"Maybe I'm not cynical enough to be intelligent" - może cynizm jest tym, co pozwala nam poczuć się lepszymi, w tym choćby artystami, jeśli już zakładamy że wielkie słowo "artysta" jest od razu wynoszeniem na piedestały i powinno być używane rozważnie. Cyniczni artyści? Przeświadczeni o swej wielkości, a przy tym zdegenerowani nadmierną ilością bodźców i filozoficznych dyskusji, by przybrać postawę cynika, traktującego wszystkich z góry i uświadamiającego im ich zacofanie w stosunku do "artysty". Do artysty który na "artystę" się kreuje, chociaż tak naprawde 3/4 jego artyzmu to kreacja. Cyniczna, pusta kreacja, względnie tworzenie kolejnych pseudoartystycznych miałkich produktów.

::rattkin
A czytałeś o muzeum Coca-Coli w Atlancie? 7 dolarow za wedrowanie po jednej wielkiej reklamie! Wszędzie krzykliwe obrazki nawołujące do picia nektaru bogów. Czy to jest sztuka? Czy tego rodzaju zwyczajne perwersje zasłgują na takie miano?

::gish
Tak, no i to jest raczej komiczna sytuacja, gdy produkt kultury masowej zostaje wyniesiony do rangi sztuki, a jednocześnie pozostaje jednym wielkim billboardem nakłaniającym "obcującego ze sztuką" konsumenta do zakupów.

::rattkin
To już zakrawa na wykorzystywanie z premedytacją tak zwanej "sztuki" do celów marketingowych. Zastanawia mnie, jaka byłaby reakcja społeczeństwa, gdyby takie postępowania uznać prawnie za oszustwa.

::gish
Nie zgadzam się jednak z tym, że wszystko zostało powiedziane/namalowane i musimy uciekać się do marnych happeningów i tworzenia sztuki ze wszystkiego w owczym pędzie ku nowości i świeżości formy. Bo o świeżości billboardowych dzieł sztuki w Coke Museum świadczy chyba tylko świeżość reklamowanego produktu, zdolna wyżerać rdzę z metalowych elementów, ale reklamowana jako modna. Ba, sam często spożywam te produkty a ich użyteczność jest dla mnie oczywista, jednak nie sądzę by były sztuką, bo nie ma takiej formy sztuki. Zapotrzebowanie na taką formę wynikać może głównie z tego że "czegoś takiego jeszcze nie było" co nie zmienia faktu że wcale być nie musi. Poza tym wszystko już zostało opisane? Wszystko? Wszystko oznacza nieskończoność, więc żeby opisac nieskonczoność trzeba by nieskonczoną ilość czasu i ludzi.

::rattkin
No tak. Powiedziałeś, że takiej formy sztuki nie ma. Ale środowisko artystów ma to to siebie, że zlepią ze sobą trzy kapsle i ogłoszą wszem i wobec że to nowa forma sztuki. Media przyjmą taki news z dystansem, ludzie wzruszą ramionami, ale koniec końców to się przyjmie i będzie akceptowane/rozpoznawane. I kto ma decydować, czy próbę ustalenia nowej formy przyjmiemy z uznaniem, czy wyśmiejemy serdecznie? Odrzucając pewne formy narażamy się na tworzenie artystów-degeneratów, upokorzonych wobec całego społeczeństwa. Ale może w ten sposób też pomagamy, wybijając im z głowy dziwne ekstrema? Negując billboard-art? Także nie dowierzam, by wszystko mogło być już stworzone. Człowiek jest istotą nieskończenie zmienną, reagującą na setki sposobów na ten sam bodziec. Niebezpiecznie używać słów-absolutów : nigdy, zawsze ,wszystko, miłość :). Nie jesteśmy w stanie ich ogarnąć.

::gish
Ja wierzę, że są rzeczy, które wypowiedziane w inny sposób, nawet jeśli ktoś coś podobnego wczesniej już powiedział nabiorą zupełnie nowego znaczenia, niezależnego od zmian społecznych i kulturowych, czyli inaczej mówiąc niezależnego od ewolucji. Albo od Ewy i Łucji, jak kto woli.

::rattkin
Otóż to. Nie ma rzeczy "takich samych" już wypowiedzianych. Istotna jest sekunda i otoczenie. Za 10 minut to może znaczyć już co innego *dla mnie*, tym bardziej za 200 lat. Wypowiedzanie w inny sposób może zwrócić moją uwagę na szczegół, który wcześniej pominąłem, odkryć problem z innej strony. Mnóstwo sensów.

::gish
Dokładnie! W kontekście czasowym, a nie tylko zmian w czasie, sztuka wciąż może pozostać żywa, choćby na przykładzie poezji napisanej dla jednej, określonej osoby, w jednym, określonym czasie. Co z tego, że słowa użyte były już używane wiele razy? Liczy się kontekst, w tym kontekście używane nie były, co najwyżej w podobnym. I to czyni tę poezję świeżą. I na pewno jest wciąż sztuką.

::rattkin
Nasze metody komunikacji nie są zawsze godne zaufania. Weźmy internet, wielki bastion, gdzie każdy może powiedzieć każdemu cokolwiek chce (nasz problem to to, że w to naiwnie wierzymy). Pomijając inne czynniki, nawet tam problemy z komunikacją są olbrzymie, a przecież znika tyle barier psychologicznych. Jest to dowód na to, że nawet sztukę, ostatnio bardzo rozmytą, będącą przecież ekspresją - próbą nawiązania dialogu z otoczeniem lub chociażby przekazaniem jakiejś myśli, krzykiem, nawet sztukę trzeba traktować pobłażliwie i z dystansem.

::gish
Dlatego właśnie ja wciąż wierzę w ekspresję. Nie popieram każdej możliwej jej formy, ale żaden cyniczny, zgorzkniały człowiek z kupą cytatów na poparcie swojej tezy "nihil novi" nie sprawi, że zmienię zdanie.

...klientka prosi o 30 deko szynki prasowanej i 20 deko kabanosów.
Już podajemy.

Praca wspólna gisha i rattkina.

Komentarze(3)   Skomentuj< poprzedni (Netart)