Nie wiem ilu przyjaciół
pozostawiłeś tutaj,
na padole ziemskim,
a ilu spotkałeś tam,
za Bramą Niebieską;
Jesteś dziś w domu Zbawiciela
lub u jego progu,
moja modlitwa, wiara, nadzieja,
niechże wspiera Cię w tej drodze.
Minęło tak wiele miesięcy
a ja pamiętam Cię coraz więcej
pierwszy pocałunek...
pierwszy spacer...
Więc zabija mnie świadomość przeklęta,
że zabrała Cię święta ziemia!
Pamięć zabija tak wiele,
za dwadzieścia długich lat
może zatrze i Twoją twarz,
wiedz, że tląca się wiecznie
miłość niepowtarzalna
będzie mieć sił tyle,
że trwac będę do śmierci,
ze świecą przy Twojej mogile.
Coż Ci dziś mogę dać?
Tę jedną mszę,
te kilka świec...
Podaruj mi za to
spokojne, niezmącone noce,
gwiazdami zapełnione,
gdy już sen tylko pozwala
na błogość w Twioch ramionach
ś.p.Januszowi B. z cyklu "Moje małe treny"
|